Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015 w kadrach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015 w kadrach. Pokaż wszystkie posty

31/12/2015

2015: kadry grudniowe

Grudzień, jak co roku, odznaczał się świątecznymi ozdobami, światełkami, świeczkami, znajomymi twarzami i dobrym jedzeniem. Co prawda nie wypiłam w tym roku świątecznego grzańca, ale gorącej czekolady w Manufakturze nie zabrakło.
Był też pierwszy śnieg, moja ulubiona przekąska przywieziona przez brata prosto z Hamburga, Domowe Melodie i Magiczny Miecz (nowa ulubiona gra przy piwie).


30/11/2015

2015: kadry listopadowe

Śmiać mi się chce, gdy sobie przypomnę, że jeszcze nie tak dawno listopad był dla mnie najgorszym i najbardziej znienawidzonym miesiącem w całym roku, bo od dobrych czerech lat bywa jednym z najlepszych.
Tegoroczny witałam rodzinnie, pięknym jesiennym dniem w Tarnowie.

20/11/2015

2015: Berlin

To nie był mój pierwszy raz w Niemczech, ale pierwszy w Berlinie. Skorzystałam z uprzejmości Jakuba (który sobie tam chwilowo pieniążki zarabia) i w listopadowy weekend skazałam go na swoją obecność. Trochę narzekał, ale (choć oczywiście nie bez przeszkód) szczęśliwie pozbył się mnie w wyznaczonym terminie ;)


31/10/2015

2015: kadry październikowe

Nie będę kłamać: październik, tudzież piździernik, nie szczędził mi Chujni, i to przez duże Ch. Na szczęście, z jesienią to ja jestem w tak niezrównoważonym związku, że wystarczą raptem dwa słoneczne dni i wybaczam jej absolutnie wszystko. Bo te kolory na drzewach wyciskają ze mnie łzy. Szczęścia, oczywiście.

30/09/2015

2015: kadry wrześniowe

Wrzesień (poza wizytą w Londynie) do szczególnie owocnych fotograficznie nie należał. Niemniej jednak, kilka kadrów jest. 


25/09/2015

2015: Londyn

No więc stało się i po raz drugi (a na pewno nie ostatni) odwiedziłam stolicę Anglii.
I, jak oczywiście można było się spodziewać, było cudownie: czułam się jakbym wracała do domu. Świeczki w oczach i radość w sercu. Dlatego też nie mogło obyć się bez krótkiej, londyńskiej fotorelacji (ta z 2013 do wglądu TUTAJ).

31/08/2015

2015: kadry sierpniowe

Tegoroczny sierpień witałam przymarzając w namiocie na Woodstocku, ale jak już zdążyłam tutaj zakomunikować: warto było.

31/07/2015

2015: kadry lipcowe

Tegoroczny lipiec rozpoczęłam od wydarzenia, któremu do dziś trudno mi dać wiarę: Asia i Kuba się hajtnęli! I mieli bardzo, bardzo fajne wesele ;)
Bukietu i sukienki można było tylko pozazdrościć!


30/06/2015

2015: kadry czerwcowe

Czerwiec mnie przywitał nieco mieszanymi uczuciami, ale nie narzekam, bo to mięsiąc w którym po raz kolejny zdarłam dla moich bohaterów gardło. A ponieważ lato (i niespodziewanie również mój kryzys) w pełni, głównymi bohaterami kadrów są przysłowiowe krzaki (bo nie wiedzieć czemu, ale jak mi źle to się wyżywam na przyrodzie).


Moja dziko-wiejska „świątynia dumania”...


31/05/2015

2015: kadry majowe

Maj oscylował głównie wokół Miesiąca Fotografii, więc, tematycznie, zdjęć zrobiłam dużo. Nieustanne bieganie po moim ukochanym, polskim mieście trochę dało mi w kość, ale warto było.
Wiosna w pełni: jest intensywnie i kolorowo.


Moja ulubiona krakowska miejscówka do selfie (tu z Monią).


30/04/2015

2015: kadry kwietniowe

Kwiecień towarzysko bardzo intensywny, a jeszcze bardziej kwiecisty! Zaczęło się dużo spędzania czasu na świeżym powietrzu, więc i zdjęć w folderach zaczęło mi drastycznie przybywać. I mam nadzieję, że oglądanie tych kadrów da wam choć odrobinę frajdy jaką sprawiło mi ich uwiecznianie.

Święta jak zawsze minęły trochę zbyt szybko.

31/03/2015

2015: kadry marcowe

Marzec rozpoczęłam bardzo kulturalnie, bo studenckim tygodniem sztuki. Co prawda paskudna grypa trochę uniemożliwiła mi pełne z niego korzystanie, ale źle nie było.

28/02/2015

2015: kadry lutowe

Luty zaczął się pięknie, a skończył jeszcze piękniej (pomijając mniejsze i większe wypadki losowe). Przy czym w środku też był niczego sobie. 
Zresztą sami zobaczcie.


31/01/2015

2015: kadry styczniowe

Styczeń, ze względu na gorący okres na studiach i bliskość Nowego Roku, zawsze jest jednym z najintensywniejszych miesięcy w roku, i tegoroczny wyjątkiem nie był. To było 31 dni próby ogarniania wszystkiego. Z racji, że jego lwią część spędziłam bez aparatu i telefonu (mój EOS po ponad 5 latach intensywnego użytkowania doczekał się czyszczenia matrycy, a telefon powędrował na reklamację po raz drugi…), obawiałam się, że niewiele będę miała do pokazania. Okazało się jednak, że zrobiłam więcej zdjęć niż pamiętałam ;)

Enjoy.

Ostatnie wieczory przy choince.

GRAFIKA

Wszystkie zdjęcia widniejące na blogu (łącznie z nagłówkiem) są mojego autorstwa :)