O ile listopad był miesiącem pełnym wyzwań, tak grudzień był miesiącem przepełnionym samymi przyjemnościami. Pogoda dopisywała (jakiś stosunkowo suchy ten Londyn tej zimy), a świąteczna atmosfera zachęcała do eksplorowania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016 w kadrach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016 w kadrach. Pokaż wszystkie posty
31/12/2016
24/12/2016
2016: Bristol & Cardiff
Początkiem grudnia odwiedził mnie w Londynie brat – mój długi weekend rozpoczęliśmy jednym z najlepszych koncertów w moim życiu (o tym w kadrach grudniowych), a dzień później wsiedliśmy w autobus, żeby dotrzeć do Bristolu, gdzie urzęduje aktualnie Norbert.
To był bardzo udany weekend.
30/11/2016
2016: kadry listopadowe
Listopad (zgodnie z planem) był przełomowy – na jakiś czas przeprowadziłam się do innego miasta. Kraju nawet. A wszystko zgodnie z obietnicą, którą złożyłam sobie w maju: że jak już do stolicy Anglii wrócę po raz czwarty, to na pewno na dłużej. No i jestem. Po prawie czterech tygodniach na obczyźnie.
Zakochana jeszcze bardziej. Tak, mam dla was skandalicznie dużo kadrów. Ale bardziej zminimalizować ich liczby już nie potrafię. Miłość nie zna granic.
31/10/2016
2016: kadry październikowe
Chciałam napisać, że piździernik w tym roku był okrutnie wręcz chujowy, ale na szczęście szybko do mnie dotarło, że nie byłoby to specjalnie fair. Bo wydarzyły się też przecież fajne rzeczy, a co ważniejsze: udowodniłam sobie, że po pierwsze dam radę, a po drugie jest koło mnie garstka odpowiednich ludzi, na których zawsze mogę liczyć.
Napiszę więc tak: w październiku działo się dużo, i złego, i dobrego.
30/10/2016
2016: Gdańsk
Nie widziałam polskiego morza od prawie dziesięciu lat, więc planując wyjazd do Warszawy (na koncert Biffy Clyro), automatycznie pomyślałam sobie o Gdańsku – po obronie, przed wyjazdem, a jeszcze ze studenckimi zniżkami: trudno przecież o lepszy moment. Przez ponad dwa miesiące chodziły mi po głowie bardzo różne pomysły na ten wyjazd. W ostateczności mój trzydniowy pobyt nad morzem był… terapią. W samotności.
30/09/2016
2016: kadry wrześniowe
Po nijakim czerwcu, marnawym lipcu i pełnym stagnacji sierpniu przyszedł czas na pełen dobroci wrzesień, z którego to początkiem okazało się, że najlepszym lekarstwem na niemoc fotograficzną jest zakupienie nowego obiektywu. I tak jak z poprzednich trzech miesięcy nie miałam jak uzbierać kadrów, tak we wrześniowych tonę.
Obiektyw okazał się wprawdzie niewiele lżejszy od mojego starego Canona i pożarł resztki moich oszczędności, ale pierwsze testy szybko mi to wynagrodziły.
29/09/2016
2016: Budapeszt
To był wyjazd towarzyski. Były wschody i zachody słońca, dobre i niedobre żarcie, wybuchy dwa bloki dalej, wino, wino i jeszcze raz wino, a przede wszystkim kupa śmiechu i masa pozytywnej energii z trzema oszołomami: Kubą, Monią i Sebą. Budapeszt może mieć chujową obsługę klienta i płatne toalety, ale w odpowiednim towarzystwie jest zajebisty.
A nie dość że towarzystwo doborowe, to jeszcze pogoda nam się udała!
31/08/2016
31/07/2016
2016: kadry czerwcowo-lipcowe
Skromnie bardzo, bo prawdziwych zdjęć (tj. takich z lustrzanki, a nie telefonu) ostatnimi czasy robię bardzo mało (various reasons). Tak czy siak: enjoy.
Szerzej o moim wypadzie do Pragi przeczytacie TUTAJ.
17/06/2016
2016: Praga
To nie był mój pierwszy raz w Pradze: zwiedziłam to miasto jeszcze w gimnazjum, na jednej z naszych świetnych (i do pozazdroszczenia) wycieczek szkolnych, ale wszyscy wiemy jak to jest ze szkolnymi wycieczkami – bardziej pamiętam nasz nocleg pod Bratysławą i kto z kim wtedy kręcił, niż samo miasto. Decyzję, że tam wrócę podjęłam 3 marca, gdy stanęłam przed sceną na Bercy Arenie, i to na długo przed tym zanim ktokolwiek na niej stanął. Wiedziałam, że ten jeden raz z trzeciego rzędu mi nie wystarczy i miałam rację (ba, jeszcze w drodze powrotnej z Pragi kalkulowałam i sprawdzałam czy nie dałabym rady gdzieś ich dołapać).
A Praga sama w sobie okazała się piękna.
31/05/2016
2016: kadry majowe
Nie będzie dziś ani odrobiny narzekania i wzdychania, bo to – w gruncie rzeczy – był obrzydliwie udany miesiąc.
Było dużo zdjęć, pisania, czytania, oceniania (dopinamy na ostatni guzik konkurs „press any key”) spacerów, słońca i dobrego jedzenia.
27/05/2016
2016: Londyn
Do Londynu po raz pierwszy poleciałam w maju 2013, zobaczyć (po raz pierwszy na stadionie a po raz trzeci tak w ogóle) Muse. Trzy lata później, również w maju, postawiłam nogę na londyńskiej ziemi po raz trzeci. Ktoś mógłby pomyśleć, że do tej pory mogłoby mi się już znudzić… bitch please, Londyn to moja obsesja (jedna z wielu), a z moimi obsesjami się nie dyskutuje, szczególnie gdy ktoś proponuje mi nocleg w sercu Londynu za darmo. Zadzieram kiecę, wywalam za jednym zamachem kolejną wypłatę i lecę!
30/04/2016
2016: kadry marcowo-kwietniowe
Przyznaję bez bicia: zdjęć ostatnimi czasy (pomijając wyjazdy) robię mało, bo… nie mam do tego warunków. Za dużo innych spraw zaprząta mi ostatnio głowę. Niemniej jednak, trochę kadrów zebrałam i tradycyjnie się nimi z wami dzielę.
Wiosna już pełną gębą: nim się obejrzałam wszystko zakwitło.
15/04/2016
2016: Wrocław
Nie żebym znowu zwalała wszystko na swoje nazwisko, ale nie miałam ostatnio szczęścia do pogody podczas swoich skromnych wojaży. W Berlinie przemokły mi buty, w Łodzi cholernie piździło, w Paryżu pogodę miałam w irytującą kratkę, a Wrocław – mazgaj jeden – nie mógł pohamować łez i znowu przemokły mi buty, a umówmy się: przemoczone buty nie najlepiej wpływają na odbiór miasta. Mam jednak cichą nadzieję, że ten pogodowy los się niebawem odmieni, bo następny na mojej liście jest Londyn (tak, znowu), a wcale bym się nie obraziła za kolejne kilka dni kompletnie nie-brytyjskiej pogody na brytyjskiej ziemi.
22/03/2016
2016: Paryż
Po mojej pierwszej, wyzwalającej wizycie w Londynie postanowiłam, że będę podróżować razem z moimi muzycznymi bohaterami. Bo koncert (nie tylko Muse, choć, rzecz jasna, głównie) i zwiedzanie jest dla mnie połączeniem idealnym. Poza Londynem potwierdziłam to w Edynburgu, Sztokholmie i początkiem marca w Paryżu. Absolutnie najlepsze połącznie na świecie!
Paryż znalazł się wysoko na liście moich wycieczkowych priorytetów (wyżej niż Rzym) nie bez powodu: w tym roku kończę 25 lat, więc to był ostatni dzwonek, żeby obskoczyć muzea za darmo (obywatel Uni poniżej 25 roku życia do każdego muzeum w Paryżu wchodzi na dowód). Gdy więc Muse ogłosili swoje europejskie areny, wybór był oczywisty.
29/02/2016
2016: kadry lutowe
Luty oscylował głównie wokół pracy i to bynajmniej nie magisterskiej.
Lekko nie było. Ale ja lubię jak się dzieje, więc nie narzekam.
31/01/2016
2016: kadry styczniowe
Styczeń, jak zwykle, kręcił się głównie wokół prób ogarnięcia wszechobecnego burdelu, zarówno w głowie, jak i w realu.
Poza tym wydarzyły się dwie ważne rzeczy: po miesiącu przerwy wróciłam do pracy, z siłą uświadamiając sobie jak bardzo zdążyłam się od niej (i ludzi) uzależnić...
...no i rodzinnie znowu odwiedziliśmy Alpy, w związku z czym wszystkie pozostałe kadry są… dość monotematyczne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
GRAFIKA
Wszystkie zdjęcia widniejące na blogu (łącznie z nagłówkiem) są mojego autorstwa :)













